czwartek, 10 kwietnia 2014

II Rozdział - Obietnica.

Kończy się na tym, że siedzę w pokoju mojego brata Maxa, Max ma dwanaście lat, jest bardzo bladym chłopcem z czarnymi włosami i brądzowymi oczyma, czyli przeciwieństwem mnie - rudej, zielonookiej dziewczyny. Natomiast moja dziewięcioletnia siostra - Estella, jest strasznie podobna, do mnie, ale tylko z wyglądu także ma rude włosy, tyle, że dłuższe i kręcone, oczy ma zielone jak ja, ale z charakteru, kompletnie się różnimy, prawie wcale z nią nie rozmiawiam, zresztą jak z Maxem, ale rozpoznałam, że to on krzyczał. Pytam się go co się stało, ale jakże, że jest do mnie podobny to wstydzi się przyznać czemu krzyczał i wymyśla coś o tym, że się uderzył, ale widzę, że kłamie. Lekko obejmuję go ramieniem i przytulam, jak on wyrósł, jak dawno go nie przytulałam, chyba od śmierci mamy. Na początku chce mnie odepchnąć, ale już chwile potem odwzajemnia uścisk.
-Teraz powiedz, na prawdę, co się stało - łagodnie mówię
-Bo ja się, ja się, po prostu boję - odpowiada jąkając się i patrząc w podłogę
-Tego, że Cię wylosują prawda? Nie masz...
-Nie, no właśnie nie. Nie boję się tego - przerywa mi - ja się po prostu boję, że to, że to ciebie, wylosują...
I całkiem niekontrolowanie przyciągam go do siebie i przytulam tak mocno, że chyba go zaraz uduszę, a z oczu spływają mi łzy. Tak dawno nie rozmawiałam z nim szczerze, tak dawno nie byliśmy tak blisko, jak przez parę minut, tej jednej nocy. Nie wiedziałam, że aż tak mu na mnie zależy. Uświadamiam sobie, że nie byłam dobrą siostrą, nigdy nie próbowałam z nim porozmawiać, zrozumieć go, a nawet pomóc mu w czym kolwiek.
-Kocham Cię - mówię cicho
A on kładzie się, odwraca i przykrywa kołdrą. Kiedy już dochodzę do drzwi i łapię za klamkę, słyszę odpowiedź:
-Ja Ciebie też - szepcze
Kiedy ja się kładę, już wiem, że to kolejna nieprzespana noc, długo myślę, a ostatnią myślą przed snem jest postanowienie - że już zawsze będę przy nim, żeby mu pomóc. OBIECUJĘ TO SOBIE.
Kiedy się budzę oczy mam jeszcze wilgotne od łez. Za trzy dni Dożynki. Nie mam czasu, żeby długo myśleć. Zerkam na zegarek, szybko się ubieram i zbiegam na dół. Zdążam jeszcze złapać Maxa, który też wychodzi do szkoły. Widać po nim, że chyba wstydzi się wczorajszej rozmowy, idziemy kawałek w ciszy, ale zagaduję go.